wtorek, 2 sierpnia 2011

ADVszczury w Rumunii

    Przyjechałem z Mazur w piątek o 21. Szybkie pranie i przepakowywanie, ale w nocy lało jak z cebra i nic nie wyschło. Wyjazd z 12 przekładamy na 16. Wyruszamy z Kamilem z Piaseczna. Pokonujemy zaledwie 50 km i wychodzi słońce. Piękną pogodę mamy już do końca pierwszego dnia naszej wyprawy, który kończymy w Krośnie u naszego forumowego kolegi Pawła. Rankiem ruszamy dalej. Jedziemy przez Słowację, Węgry i docieramy do granicy rumuńskiej. Tuż przed nią, tak jak to wcześniej zaplanowaliśmy, spotykamy się z Erwinem i Marcinem, którzy wyruszyli z Dęblina. ADVszczury, bo tak nazwaliśmy naszą wesołą grupę wyjazdową,  około 16-ej przekraczają  granicę rumuńską. Robimy zakupy i znajdujemy nocleg na jednej z posesji za miastem.

Oto bohaterka zamieszania w rumuńskim markecie. Modliszka przestraszyła kasjerkę i to w momencie, gdy staliśmy przy kasie. Kobieta zaczęła piszczeć i krzyczeć a my zachodziliśmy w głowę czym wywarliśmy na niej takie wrażenie. Owad w końcu został zgrabnie wyniesiony na zewnątrz i nawet chętnie pozował do zdjęć.

 Ruszyliśmy w kierunku miasta Sebes.


 Krótki odpoczynek.


 Rumunia to piękny, górzysty kraj.

Zarośnięty cmentarz w okolicy Baita koło Sibiu.


Zadanie na dziś???  Jak najwięcej szutrów na dojazdówce!!!!!


W wysokiej trawie nasze motocykle też się sprawdzały.


Wieczorem dotarliśmy do miasta Sibiu. Biwak rozbiliśmy na górze za miastem.

wyprawy motocyklowe podróże motocyklowe

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza