piątek, 21 października 2011

Przez góry Atlas do Marakeszu

Po MH5 Pojechaliśmy na północ w stronę wąwozów Todra i Dades. Tym razem w odwrotnej kolejności niż w lutym. Najpierw Todra, a potem odbiliśmy "łącznikiem" na Dades. Pomiędzy Tilmi a Agoudal dopadła nas burza gradowa. Zanocowaliśmy w Agoudal, gdzie w nocy dopadł nas mróz.

Rano ruszyliśmy z zamiarem dotarcia do Marakeszu przez góry. Udało się. Przejechaliśmy tego dnia 500km z czego 70% offem. Marakesz przywitał nas chaosem drogowym ale wszyscy dojechaliśmy szczęśliwie. Relaks w hotelu, kolacja na mieście i łażenie po Medynie - to był plan na wieczór. Pożegnaliśmy również drogi offowe. Od tego czasu jedziemy już asfaltem. Rano zatankowaliśmy fatalne paliwo i niektóre nowsze motocykle miały spalanie stukowe. Trzeba było zlać benzynę do starszych sprzętów, które nie miały takich problemów. Teraz jedziemy nad ocean.



Wąwóz Dades

     



Szymona dopadł jakiś robal. Wleciał mu pod ubranie i boleśnie pogryzł





Rano w Agoudal





Pomnik Nieznanego Motocyklisty





Górska droga do Marakeszu







Kolacja w Marakeszu

    



Marakesz nocą i chaos komunikacyjny tamże

    



Owoc granatu



podróże motocyklowe wyprawy motocyklowe

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza