poniedziałek, 5 marca 2012

Antyatlas i Sahara Zachodnia część druga.

  Po opijaniu sukcesu całego dnia i nocnym powrocie chłopaków na GSach (około 2 w nocy) bolą nas trochę głowy. Ruszamy z miejscowości Tata. Jak zwykle poranek jest dosyć rześki, niby Afryka ale wysokość robi swoje. Kilkanaście kilometrów asfaltu i wbijamy się w drogi gruntowe. Kilka minut jazdy w terenie, wszyscy zatrzymujemy się i............. zaczynamy się rozbierać z ciepłych ciuchów :) Po stu kilometrach w miarę łatwego offu natrafiamy na bardzo wymagającą suchą rzekę z luźnymi kamieniami. Część motocyklistów wycofuje się na asfalt. My postanawiamy jechać dalej po wyznaczonej trasie. Zabawy jest co niemiara, kilka niegroźnych gleb zaliczone. Było warto, trudności skończyły się po trzech kilometrach. Natrafiamy na piękny kanion gdzie wyznaczona była  trasa jakiegoś rajdu ( znaczniki na kamieniach). Szybkie szutry z mnóstwem zakrętów dają wiele frajdy. Pomału brakuje w KTMie i BMW benzyny. Moja Teresa ma największy zbiornik, spuszczamy po dwa litry i dalej w drogę. Ostatnie kilkanaście kilometrów jedziemy po zmroku. W miejscowości Assa, na stacji benzynowej, spotykamy resztę wycieczkowiczów którzy pogubili drogę na asfalcie i zrobili 150 kilometrów więcej niż planowali.


I którą drogę wybrać?



Tradycyjne zdjęcie muszkieterów. Tym razem było i czterech :)








Moja super sportowa-enduro-podróżnicza owiewka rally, by Justa.


 Piotr "Dukii" na swym rumaku BMW.


Obiad w miasteczku. W tle przejeżdża polska maszyna, traktor Ursus :)


Pokręcone mocno drogi górskie.






Oaza


w której trochę pobłądziliśmy



ale szybko zorientowaliśmy się gdzie jest prawidłowa droga.


Widok oazy z góry.


Jedno z wielu słonych jezior.






I pierwsza od wielu wyjazdów guma. Zawsze musi być ten pierwszy raz :) Jak widać pomagaczy było wielu :)



Zakasałem rękawki i po piętnastu minutach koło było na swoim miejscu.



Kolejna chwila relaksu.





Moja krótka drzemka.

 Kolejny odcinek wśród zieleni.







Kilka niegroźnych gleb.



 Ale warto było się pomęczyć, widoki rekompensowały wszystko.




Szybciej panowie bo się ściemnia.







Miejscowi  na swoich mopedach. Cdn..................................


podróże motocyklowe wyprawy motocyklowe







Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza