wtorek, 13 marca 2012

Antyatlas i Sahara Zachodnia część trzecia.

   Następne dni to już prawdziwa Sahara Zachodnia. Odcinki pustynne dają się ostro we znaki. Duże łachy piachu wymagają od nas większego skupienia. Nie zawsze bywa kolorowo, na jednej z wydm moją Tereskę wynosi w nieznane i omal nie rąbię w drzewo akacji, naszpikowane tysiącami długich kolców. Na szczęście kładę motocykl w ostatniej chwili, karimata która oberwała od drzewa jest posiekana w paski. Już wyobraziłem sobie moją gębę jak wyglądała by po tej kraksie :) Chłopaki łapią lekkie deformacje płyt pod silnikiem. Wspólnymi siłami robimy z nimi porządek . Zbliżamy się do noclegu w hotelu tysiącgwiazdkowym. Rozbijamy namioty, zbieramy drzewo na ognisko, siadamy do rytualnego picia wódy na myszach czyli whiyski. Po kilkunastu głębszych zaczynają się wspomnienia z Tunezji, jak to chłopaków wojna zastała i czekali kilka dni na ewakuację do kraju. Poranek jak zwykle z małymi oczkami, rześki więc szybko się rozbudzamy i w drogę. W następnych dniach nastąpiły roszady ( bez kłótni ), stworzyły się grupy, które z różnych przyczyn pojechały każda w swoją stronę . My z kolegą Piotrkiem vel "Dukii" jechaliśmy wyznaczoną trasą. Warto było, przenocowaliśmy w uroczym hoteliku pośrodku oazy, zdobywaliśmy kolejne masywy górskie z bananem na ustach, próbując rozjechać kilka wielbłądów na drodze :)


Część trasy jechaliśmy na azymut.


Nie zawsze było łatwo, ale jakoś wspólnymi siłami dawaliśmy radę. 



Super kręte szutry.


Dukii atakuje dromadera.



Szybki serwis Tereski. 
  Czyszczenie świecy i w drogę.



Nie samą jazdą człowiek żyje.
 Po drodze oglądamy stary fort Legii Cudzoziemskiej.



Bardzo szybkie odcinki szutrowe.


Kolejne wyschnięte słone jezioro.


Chłopaki nie mogli się oprzeć żeby nie pobrykać.


Paweł "Synaj"ze swoim rumakiem.


Spękane dno słonego jeziora.


Zbieranie drewna na ognisko.



Wieczorne rozmowy polaków przy stole.







Absurdy nie tylko w naszym kraju :)


Uroczy hotelik pośrodku oazy.


Niektórzy działali na Coca-colę.


Widok z naszego hotelowego tarasu.


Drzwi do oazy :)



Mały Berber.







Piotrek w akcji. CDN......................................

wyprawy motocyklowe podróże motocyklowe











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz